Od kiedy istota ludzka zrozumiała kruchość swojej egzystencji i nieuchronność jej końca, chciała znaleźć sposób, by trwale zaznaczyć swoją obecność. W mrocznych jaskiniach, gorących piaskach, niebotycznych górach, w kamieniu, drewnie, kościach lub szlachetnych metalach chciała odcisnąć piętno swojego istnienia. Skłaniało go do takich działań marzenie o nieśmiertelności. Kute w kamieniu rzeźby, wznoszone pomniki miały dać nadzieję, że „nie cały umarłem” i mimo śmierci, i przemijania, jeszcze jestem, przynajmniej w pamięci następnych pokoleń.
Niedawno w naszym mieście odbyła się podniosła uroczystość z udziałem najwyższych przedstawicieli miasta i powiatu, odsłonięcia pamiątkowego kamienia, który w języku niemieckim i polskim utrwala pamięć o 300-letniej tradycji niemieckiego gimnazjum im. ks. Jadwigi Brunszwickiej.
Pojawienie się kolejnego pomnika poświęconego pamięci niemieckich mieszkańców naszego miasta, na powrót ożywiło dyskusję na temat najnowszej historii oraz jej oceny tak z niemieckiej, jak i polskiej perspektywy. Odtajały z takim trudem oswajane fobie i uprzedzenia, obok których nie możemy przejść obojętnie, albowiem tkwią one głęboko w naszej świadomości.
Nie dziwię się ostatnim świadkom przedwojennego gimnazjum, że wobec bliskiego końca swojego ziemskiego żywota, jakby rzutem na taśmę, chcą swoją historię uchronić przed zaciągającą się kurtyną niepamięci. Trudno się im dziwić, skoro my, Polacy na utraconych Kresach, które żyją jeszcze w naszej sentymentalnej pamięci, robimy to samo. Z pozbieranych okruchów, zamienionego w zwykłe śmietnisko Cmentarza Orląt Lwowskich, odrodziliśmy tak cenną dla naszej narodowej pamięci lwowską nekropolię. Jak alergicznie reagowali na nasze starania obecni gospodarze Lwowa, wszyscy doskonale pamiętamy. Do dzisiaj nie do końca, współcześni lwowianie, pogodzili się z jej wskrzeszeniem.
Podobne uczucia targają i nas, kiedy patrzymy na próby uratowania od niepamięci dziejów przedwojennych mieszkańców tych ziem. Mimo to reagujemy oburzeniem, że tam na Wschodzie, zaciera się pamięć o wielowiekowej obecności Polaków na tamtym terenie. Mamy przecież świadomość, że my po przybyciu na te tereny na skutek takiego, a nie innego rozstrzygnięcia w II wojnie światowej, robiliśmy wszystko, by zatrzeć pamięć o jej niemieckiej tożsamości. Już w starożytności namiętnie niszczono pomniki poprzedników, by na ich gruzach budować własną narrację historycznych racji i własnej „prawdy”. Na starych fundamentach dawnych świątyń czy pomników budowano nowe, służące interesom nowych władców ludzkiej woli i ludzkiej pamięci.
Z perspektywy mijających lat i przemijających pokoleń, ze smutną zadumą pochylamy się nad porozbijanymi skorupami, będącymi niemymi świadkami dawno minionych lat. Mamy świadomość, że przez długie lata robiliśmy dużo, by pamięć o niemieckiej historii tych ziem wymazać z obrazu naszej rzeczywistości. Zburzyliśmy pomniki, skuliśmy napisy, zniwelowaliśmy nekropolie, zaciągnęliśmy zasłonę milczenia nad uciekającą w popłochu i panice historią niemieckiego Neustettin. Mieliśmy swoje racje, które być może, widziane z dzisiejszej perspektywy jednoczącej się Europy, wydają się być barbarzyńskie i trudne do zaakceptowania. Musimy jednak pamiętać, że ci, którzy zamieszkali na tych terenach, mieli przed oczyma i w świeżej pamięci, wszystkie okropności, jakie niosła ze sobą ta okrutna wojna.
Mieszkając w poniemieckich domach, siedząc przy poniemieckich meblach, jedząc z niemieckiego talerza, traktowaliśmy jako słuszną zapłatę za wszystko, co było udziałem Niemców w II wojnie światowej. Jednocześnie staraliśmy się odhumanizować i zatrzeć pamięć po ich długotrwałej tutaj obecności. Była to swoista walka z czającymi się gdzieś w ciemności duchami, których się ciągle boimy. Tej tkwiącej w naszej zbiorowej pomięci bojaźni, nie należy lekceważyć, ale starać się ją zrozumieć i oswoić.
Współczesna młodzież ucząca się w murach wiekowej już szkoły, z pewności inaczej patrzy na jej historię niż poprzednicy, którzy tworzyli zręby polskiego Szczecinka. Chcę mieć nadzieję, że owe „kamienie pamięci” służyć będą bliższemu wzajemnemu poznaniu się Polaków i Niemców, a nie wywoływaniu upiorów przeszłości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze