To słynne pytanie rzucone w twarz premierowi Tuskowi nabiera coraz bardziej dramatycznej treści. Jak żyć - to pytanie zadaje sobie coraz większa liczba obywateli. Utrata pracy, niepewność jutra, coraz większe obciążenie kosztami związanymi z zapewnieniem codziennego bytu, stanowi przedmiot nieustannej troski i zmartwień. Ledwie oswoiliśmy się z nowymi cenami za wywóz śmieci, które wkrótce będziemy musieli wnosić do kasy miasta, władze szykują nam kolejne sięgnięcie do naszej niezbyt zasobnej kieszeni. Tym razem zapłacimy więcej za wodę i odbiór ścieków.
Muszę przyznać, że coraz trudniej o optymizm. Od pewnego czasu z ratusza docierają do obywateli tylko złe wieści. Albo podnoszą podatki lokalne, albo drożeją bilety autobusowe, albo drożeje wywóz śnieci lub jak tym razem, zapłacimy więcej za wodę i odprowadzenie ścieków. O ile od podatków nie uda się uciec, to już z korzystania z usług, które są coraz droższe, nie musimy. Pamiętam dobrze, że za każdym razem, kiedy Przedsiębiorstwo Wodociągów Kanalizacji podnosiło cenę, dostarczanej przez siebie wody i odbieranych ścieków, spadała ich sprzedaż i malały wpływy. Cała sytuacja przypomina tą z Komunikacji Miejskiej. Droższe bilety skutkują zmniejszeniem liczby pasażerów. Ceny w górę, sprzedaż w dół, deficyt w górę, więc kolejny raz by zrównoważyć bilans podnosi się ceny, więc sprzedaż w dół... prawdziwe perpetuum mobile.
Kolejna podwyżka ceny wody i odbioru ścieków boleśnie uderzy po kieszeni mieszkańców. Jak żałośnie musi dzisiaj brzmieć hasło wyborcze pana burmistrza „Obyś chciał tu żyć”, którym zachęcał mieszkańców do głosowania na Platformę Obywatelską.
Jak żyć w mieście, w którym szybko rośnie bezrobocie, gdzie już nie ma prawie ulicy przy której nie widać było by likwidowanych sklepów i zakładów. Jak żyć w mieście, w którym, zapatrzona w siebie arogancka władza, obciąża coraz większymi ciężarami swoich obywateli, podnosząc podatki a za usługi miejskie, ustanawia coraz wyższe opłaty. Nie widać żadnych odznak jakiegokolwiek ożywienia gospodarczego, a ilość oferowanych do sprzedaży mieszkań, wskazuje na stały proces uciekania mieszkańców z miasta, w którym coraz trudniej żyć.
Zapowiedź żyrowania kolejnej pożyczki, tym razem na budowę składowiska śmieci, jeszcze pogłębi i tak już fatalną kondycję finansową miasta. Gdzie burmistrz znajdzie źródła dochodów na pokrycie tych wszystkich zobowiązań, kiedy budżet miasta jest w chronicznym deficycie, trudno naprawdę wskazać. Przy stale kurczących się dochodach własnych, jedynym ich źródłem pozostaje niezbyt zamożna kieszeń jego mieszkańców. Że tak właśnie jest pokazała dyskusja burmistrza z przedsiębiorcami w sprawie skali podatkowej nałożonej na pracodawców. Stanowisko burmistrza pozostało niezmienne. Wobec takiej postawy władz, to właśnie w środowisku drobnych przedsiębiorców coraz dramatyczniej brzmi pytanie: Jak żyć, kiedy podatki rosną a obroty spadają. Wielu już odpowiedziało sobie na to pytanie, decydując się na rezygnację z działalności gospodarczej i ustawiając się w kolejce po zasiłek. Mamy więc chyba odpowiedź na pytanie: Jak żyć? Kiedy nie ma pracy a do domu zaczyna zaglądać niedostatek, przejść na zasiłek lub liczyć na hojność dobroczyńców. Władza, która chełpi się tym, że rzekomo działa w Twoim imieniu i dla Twojego dobra, nie ma nic do zaoferowania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze