Reklama

Zmarł Grzegorz Misiakowski, jeden z twórców szczecineckiego samorządu

25/08/2017 14:02

To smutna wiadomość dla Szczecinka. W czwartek, 24 sierpnia zmarł Grzegorz Misiakowski, jeden z twórców szczecineckiego samorządu. Miał 57 lat. Grzegorz Misiakowski po wygranych przez Komitet Obywatelski Solidarność wyborach w 1990 roku został przewodniczącym nowo wybranej Rady Miasta. Burmistrzem był wówczas śp. Marian Tomasz Goliński.


- Na początku mieliśmy głównie problemy organizacyjne, ponieważ ówczesne funkcjonowanie Rady Miasta, to była rewolucja w porównaniu z poprzednią – wtedy jeszcze Miejską Radą Narodową – tak wspominał tamte czasy w rozmowie z redakcją Tematu Szczecineckiego sprzed dwóch lat Grzegorz Misiakowski. - Sytuacja finansowa była zła. Trwał proces, który nazywał się "komunalizacją mienia". 

- Radnym byłem przez dwie kadencje, które się od siebie znacznie różniły. W I kadencji Komitet Obywatelski i Solidarność miały zdecydowaną większość w Radzie. Oprócz nas było tylko kilku radnych niezależnych. Dlatego przynajmniej na początku pewne uchwały, czy pewne propozycje można było realizować. Potem wśród nas powstały już podziały. To było rzeczą naturalną. Z kolei podczas II kadencji mieliśmy już była bardzo silną opozycję. Mieliśmy wtedy przewagę zaledwie jednego głosu. To już była zupełnie inna Rada Miasta – ona była upolityczniona i tam już głosowało się właśnie według reguł politycznych.

Reklama

- Przyznam szczerze, że tę drugą kadencję jakoś bardziej pamiętam, niż tę pierwszą. Pierwsza przebiegała bez większych problemów, natomiast w drugiej kadencji już były bardzo różne przypadki. Przez pół roku nie mogliśmy wybrać burmistrza - wtedy jeszcze Rada Miejska wybierała burmistrza, wyborów bezpośrednich jeszcze nie był. Opozycja wychodziła z sali przez pół roku, zrywając kworum... Uchwały mogliśmy normalne podejmować, oprócz właśnie wyboru burmistrza. Tu był problem. Teoretycznie groził nam nawet zarząd komisaryczny, ale to się później jakoś dało opanować. Ale zawsze ta przewaga była minimalna. No i wszyscy zawsze musieli być obecni z naszej grupy, bo cały czas decydował jeden głos. Mimo wszystko miło i ciepło wspominam ten okres.

- Wówczas wśród radnych było dużo zapału i entuzjazmu. Naprawdę miało się wrażenie, że tu przychodzą ludzie nie ze względów politycznych, tylko po to, żeby coś zrobić. To było takie prawdziwe. Pierwsza kadencja przebiegała spokojnie, natomiast ta druga, to już była walka. Bywały momenty na granicy "normalności". Kiedyś była taka sytuacja, że w nocy, przed jedną z sesji Rady Miasta, u śp. Tomka Golińskiego i u mnie próbowano wrzucić do mieszkania płonące butelki. Nawet ogólnopolskie gazety o tym pisały. U mnie na szczęście ta płonąca butelka odbiła się od framugi, ale huk i tak był ogromny. Jeśli dobrze pamiętam, to śp. Tomkowi Golińskiemu butelka wybiła szybę w oknie i wpadła do mieszkania. Proszę sobie wyobrazić panującą w tamtym czasie atmosferę...

Reklama

- Kiedy patrzę na pracę Rady myślę, że egzamin zdaliśmy. Były niedociągnięcia, ale wydaje mi się, że w porównaniu z innymi samorządami, my sobie poradziliśmy.

Miejsce zdarzenia mapa Szczecinek

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2017-08-25 14:47:08

    F10, szkoda.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-08-25 15:13:05

    [ i ]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    TomekC 2017-08-25 15:58:19

    Bardzo ważna postać z historii najnowszej miasta. Rodzina Misiakowskich uznawana była za inteligencję katolicką, mocno zaangażowaną w działania opozycyjne, zaś jako przedstawiciele miejscowej palestry nie bali się podejmować trudnych spraw politycznych w latach osiemdziesiątych. Zasługują na wielki szacunek.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama