Reklama

Naprawa fontanny albo sąd. Miasto stawia ultimatum wykonawcy

28/08/2017 11:49

Po tym, kiedy po raz kolejny po uruchomienia przy ratuszu nowych wodotrysków ponownie jedno z aut wpadło do fontanny, miasto podjęło kroki, by wymusić na wykonawcy prawidłowe wykonanie konstrukcji. Jak się okazało, fontanna została zbudowana niezgodnie z projektem. Termin naprawy wodotrysków wyznaczono na dzień 8 września. Jeśli obecny wykonawca nie zdąży, miasto wyznaczy innego, a sprawa najprawdopodobniej trafi do sądu.

O wszystkim poinformował radnych burmistrz Jerzy Hardie-Douglas oraz jego zastępca Daniel Rak podczas poniedziałkowej (28.08) sesji Rady Miasta.
Temat wywołała radna z formacji Łączy nas Miasto – Renata Rak. 


- Faktycznie mieliśmy już kilka zdarzeń związanych z wjeżdżaniem na fontannę – tłumaczył żonie zastępca burmistrza, Daniel Rak. - Po pierwszym zakwestionowaliśmy elementy, które zostały wbudowane jako część konstrukcyjna fontanny. 


Jak poinformował dalej zastępca burmistrza, podczas spotkania z wykonawcą okazało się, że zastosowane elementy konstrukcyjne wodotrysków nie odpowiadały tym, o których była mowa w projekcie. – Po kolejnym zdarzeniu zobowiązaliśmy wykonawcę do podpisania porozumienia, które jasno określa nasze stanowisko. W porozumieniu tym wykonawca oświadcza, że do 8 września naprawi fontannę jak należy. Koszty tego wykonania zostaną pokryte przez wykonawcę. Jeśli w terminie wykonawca nie wykona swojego zobowiązania, wskażemy innego wykonawcę, a on poniesie koszty. 
Daniel Rak poinformował również, że pomimo naprawy, na fontannę nadal nie będzie można wjeżdżać. To wzbudziło podejrzenia radnego RdS Andrzeja Grobelnego, który wspomniał, że w innych miastach tego typu konstrukcje wodotrysków nie są odgrodzone i że mogą po nich jeździć auta. 

Reklama


- Czy jeśli będzie musiało przejechać po placu pogotowie, czy straż pożarna – czy nie dojdzie do podobnych wypadków? – dopytywał Andrzej Grobelny. – Są wyznaczone pasy i w takim miejscu jest umiejscowiona fontanna, że w żaden sposób nie zaburza to wjeżdżania na plac Wolności tych służb, które pan radny wymienił. 


- Ten teren powinien być wygrodzony, czy to ławkami, czy zielenią, żeby w przyszłości nikomu nie przyszło do głowy, by na ten teren wjechać samochodem. Nie można sobie nawet wymyślić sytuacji, żeby była potrzeba, aby tam wjechać – podkreślił burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. – Jeśli ktoś tam wjeżdża, to robi to ze swojej głupoty. 

Reklama


- W projekcie płyty są podparte specjalnymi filarami z tworzywa sztucznego. Każdy z tych słupków powinien zapewnić utrzymanie ciężaru 1 tony. Wykonawca twierdził, że kupił takie słupki, które najpierw na stronie sprzedającego miały informację, że wytrzymują wymagany nacisk, a potem zostało zmienione, że wytrzymują pół tony. Jeśli te słupki nie spełniają wymogów ze specyfikacji muszą być wymienione. Inaczej fontanny nie odbierzemy. Dopóki nie będzie to zrobione zgodnie z projektem my tego nie odbierzemy. Nie ma obaw, że będzie można jeździć po tym rowerem czy chodzić, ale żeby dmuchać na zimne, dalej nie przewidujemy, żeby można było tam wjeżdżać samochodami – dodał Jerzy Hardie-Douglas. 

 

Reklama

foto: Ryszard Bańka

Miejsce zdarzenia mapa Szczecinek

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2017-08-28 12:46:23

    Odpowiedzialność za istotną niezgodność z projektem ponosi Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Szczecinku. Plac dopuszczony został do użytku publicznego formalnie/nieformalne ale jednak. Każdy inwestor jest obowiązany podkreślam OBOWIĄZANY dostarczyć atest wbudowanych materiałów do nadzoru budowlanego przed rozpoczęciem użytkowania - tak stanowi prawo budowlane! I co z tym problemem zrobią urzędnicy? Mieszkańcy miasta mają prawo wiedzieć!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-08-28 12:53:30

    Pan burmistrz, głupota jest ten pański przesot ambicji, idiotycznych wizji etc. To pan nosi wine za kolejny bubel opłacany z naszych podatków. Wnosze, by to pan zapłacił za te fuszerkę. Ciekawe co powiedza wykonawcy ( ile musieli dać). Co na to nadzór budowlany. Przecież ponoc inwestycja niedokończona. Domyślam się że szefowa nadzoru budowlanego pani Dorotka w ten sposób spłaca burmistrzowi dług za awans z magistratu do "starostwa". To czuć. Nad placem i magistratem też unosi sie zapach smrodu i wielu skandali. Mąż żonie odpowiada na zadane podczas sesji pytanie. Takie jaja tylko w Szczecinku. Burmistrzowi zmieniam nazwisko na Jajec ( z filmu pułkownik Kwiatkowski)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-08-28 14:07:44

    To nie do pomyślenia, tyle milionów wydanych z publicznych pieniędzy i taka fuszerka. Sprawa do zbadania przez Prokuraturę bo to wszystko, co dzieje się przy Ratuszu to jest bardzo dziwne i wyjątkowo drogie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama