Reklama

Na "głupie" pytania radnych burmistrz nie będzie odpowiadał. Zdecyduje sam

15/05/2017 14:53

Radni opozycyjni pytają za dużo i zbyt często? Bez względu na to, czy są to zapytania „głupie”, czy „mądre”, w Szczecinku teraz ma się to zmienić. Właśnie zaczynają obowiązywać inne niż do tej pory standardy zadawania pytań przez miejskich radnych. Jak podkreślił burmistrz, od tej chwili będzie obowiązywał tryb „zgodny z literą prawa”. O co chodzi? 

O to, w jaki sposób teraz radni mają zadawać pytania, dopytywali podczas ostatniej sesji Rady Miasta, która odbyła się w poniedziałek, 15 maja, radni z Klubu Razem dla Szczecinka. 
Sprawa jest następstwem tego, jak sposób zadawania pytań przez radnych opozycji ocenia burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. Jego zdaniem, ilość wspomnianych zapytań jest tak duża, że często dezorganizuje pracę urzędu. W dodatku radni mają przekraczać swoje kompetencje, dopytując o rzeczy, które wykraczają poza dostęp do informacji publicznej. W ubiegłym roku podczas jednej z emocjonujących sesji Rady Miasta burmistrz powiedział, że na „głupie pytania” radnych nie będzie odpowiadać. Przygotowywany był już specjalny tryb ograniczający zapytania radnych, ale tę sprawę chwilowo odłożono. Do teraz.
Burmistrz poprosił o opinię prawną mecenasa Czesława Podkowiaka, który wskazał, że radny może zadać pytanie jedynie burmistrzowi. Może to zrobić ustnie na sesji, pisemnie lub drogą mailową. Burmistrz może odpowiedzi udzielić natychmiast, może to zrobić na kolejnej sesji lub pisemnie, może też wcale nie odpowiadać – bez żadnych konsekwencji. Drugą drogą, z jakiej mogą skorzystać zadający pytania radni, jest tryb dostępu do informacji publicznej, przysługujący każdemu obywatelowi. Zgodnie z ustawą, jeśli chodzi o pytania wymagające specjalnej pracy urzędu trzeba wskazać istotny interes społeczny. Jeśli nastąpi odmowa odpowiedzi na takie pytanie, można ją zaskarżyć do sądu. 


- Będziemy teraz literalnie przestrzegać prawa – podkreślił Jerzy Hardie-Douglas. - Państwu o to przecież chodzi. Prawo zapytań do burmistrza wynika z regulaminu i statutu miasta. Dlaczego do tej pory tego nie przestrzegaliśmy, a państwo mieli prawo pytać o wszystko? Dać palec, to rękę urwą.

Reklama

Zadając dziesiątki rozbudowanych pytań dezorganizowaliście pracę urzędników. Wchodzicie w buty komisji śledczych. Nie jest tak, że każdy radny ma uprawnienia Komisji Rewizyjnej. My przez brak chęci zadrażniania i przez poprawność polityczną udzielaliśmy wam tych odpowiedzi. 
Jak zaznaczyli radni Klubu Razem dla Szczecinka, postarają się przygotować swoja opinię prawną w tej sprawie. Nie wykluczają też, że jeśli będą otrzymywać odmowne odpowiedzi o dostęp do informacji publicznej, są gotowi, by spotykać się z burmistrzem w sądzie. 
Dodatkowo radny Jacek Pawłowicz przypomniał to, co miał usłyszeć podczas szkolenia zorganizowanego specjalnie dla radnych. Szkolenie miało na celu przybliżenie radnym procedur zadawania pytań. 


– Mamy prawo pytać i oczekiwać odpowiedzi? Czy to oznacza, że wszystkie samorządy działają niezgodnie z prawem? – dociekał J. Pawłowicz. - Swego czas burmistrz zorganizował szkolenia. Pamiętam zdziwienie w oczach przewodniczącej rady, kiedy prowadzący to szkolenie powiedział wprost, że naszym prawem i obowiązkiem jest się pytać. Po to jesteśmy radnymi, by móc zadawać pytania, a wy nawet na te trudne powinniście odpowiadać.

Reklama


Zaraz potem radny Pawłowicz poprosił o wyjaśnienia co do wydania przez ratusz 9 tys. na rzecz kancelarii adwokackiej mec. Mirosława Wacławskiego. Kancelaria miała opracować materiały służące urzędnikom w tym, w jaki sposób udzielać odpowiedzi na zapytania radnych. 
– Wystąpiłem o te materiały i ich nie otrzymałem. Ale mniejsza z tym – kontynuował radny. – To wszystko kosztowało 9 tys. zł. Proszę wskazać choć jednego urzędnika, który poda choć jeden przykład, że skorzystał z tej opinii. Równie dobrze mógł te materiały opracować zatrudniony tu mec. Podkowiak. Pan to zlecił innej kancelarii. Mam wątpliwości, czy kiedykolwiek było to wykorzystane.


- To było zlecenie na moje życzenie – odpowiedział burmistrz. – To był czas, kiedy temat dostępu do informacji publicznej był gorący w całej Polsce. Jest to dokument wewnętrzny i służy Urzędowi Miasta i burmistrzowi. Mam w swoich kompetencjach możliwość zlecenia opracowania podobnych materiałów nawet 10 kancelariom. Miałem do tego dokumentu pewne uwagi, doszedłem do wniosku, że będzie to zbyt zagmatwane, dlatego się z tego wycofałem. Nie będę się z tego tłumaczyć. 

Reklama


- Koniec z zadawaniem pytań, które wykraczają poza kompetencje w regulaminie czy statucie miasta – dodał Jerzy Hardie-Douglas. - Mogę odpowiadać na sesji, poprosić kogoś, żeby się wypowiedział w moim imieniu, mogę odpowiedzieć pisemnie albo mogę w ogóle nie odpowiadać. Ja się nie muszę tłumaczyć, a państwo nie macie żadnego odwołania. 
- Jeśli chodzi o dostęp do informacji publicznej, to tu też przepisy mówią, że w przypadku informacji przetworzonej trzeba udowodnić ważny interes społeczny. A z tym też jest problem. Jeśli to nam udowodnicie, to my wam te informacje udostępnimy. A jak nie, to możecie iść do sądu. Tylko tam argument, że jest się radnym i taka informacja się należy, nie jest przekonujący. Nie będzie już tych żenujących spektakli! – podkreślił burmistrz.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2017-05-15 15:26:43

    a'propos pytań - ciekawe jak tam prokuratorskie pytania w sprawie civitasu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-05-15 16:32:28

    no i dobrze, rydzyk ma w nosie prawo i nie udostępnia danych finansowych swoich 'interesów"!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Erin Brockovich 2017-05-15 18:02:41

    Cytuję Burmistrza "Ja się nie muszę tłumaczyć, a państwo nie macie żadnego odwołania." Jak patrzę co wyprawia nasz Burmistrz to zaraz mi się przypomina słynny cytat kierownika szatni z "Misia" Barei: " nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobisz ?". Reasumując, Radni zostali wybrani by reprezentować swoich wyborców w Radzie Miasta, ale pan Burmistrz ma gdzieś mieszkańców, którzy mają odmienne zdanie i zagłosowali na radnych opozycji. Jednym słowem szanowni mieszkańcy, Pan Burmistrz ma Was tam, gdzie możecie Pana Burmistrza pocałować. Tak się traktuje mieszkańców, którzy wybrali Pana Burmistrza na to bądź co bądź zaszczytne stanowisko. I co wyborcy Pana JHD, nie jest Wam teraz głupio ??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama