Reklama

Kampania wyborcza, czyli biel zębów

12/11/2010 08:58

Temat nr 541 - ukazał się 10 listopada 2010

Wybory za pasem, stąd znaczna część kandydatów przeżywa w tych dniach prawdziwe katusze. Owszem, nieco podbudowują się podczas swoich wyborczych konwencji, na których zjawiają się praktycznie wyłącznie kandydaci i zwolennicy tychże ugrupowań, ale zwykły szary dzień może być bardzo dołujący. Co do konwencji, to raczej nikt z ulicy tam nie przyjdzie. Dobrze wie, że  szkoda na to czasu. A nawet gdyby tam trafił, to na pewno nie będzie zbierać głosu. Zadawanie pytań może być poczytane za skrajny przejaw braku taktu wobec jego organizatorów. Zadawać pytania, a nie daj Panie, mieć jakiekolwiek wątpliwości co do składu list kandydatów i ich programu, to wręcz niebywały objaw braku taktu. „Człowiek z ulicy”  nie chce publicznie ujawniać swoich wątpliwości. Były takie przypadki w pierwszych kadencjach w latach dziewięćdziesiątych, potem zrezygnowano z publicznych spotkań. Zrezygnowano również  publikowania swoich programów w tysięcznych nakładach. Nic dziwnego, przecież i tak nikt tego nie czytał, a branie ich na poważnie graniczyło z dziecięcą wiarą w krasnoludki i świętego Mikołaja.
Politycy i kandydaci na polityków wiedzą – mówiąc ichnim slangiem - „posiadają wiedzę” , że przekonuje się do siebie nie werbalnie, a raczej wzrokowo. Zatem co trzeba zrobić? Ano zawiesić bilbord. Tam też, pod krótkim hasłem – wiadomo, że ludzie są niecierpliwi i długich teksów nie czytają – powiesić nadnaturalnych rozmiarów swoje wygładzone przez Photoshopa (komputerowy program do obróbki zdjęć) oblicze. Najbardziej przekonująco wychodzą ci o jasnym, pełnym ufności, ale i pewności spojrzeniu. Dobrze jest, jeśli całość podkreślona zostanie szerokim jowialnym uśmiechem, takim od ucha do ucha (no, brachu!) i bielą zębów taką, jak z reklamy gabinetu dentystycznego. Od razu wyjaśniam, że te wielkoformatowe wizerunki nie są żadną nowością. Z dziecięcych lat pamiętam taki wieki portret towarzysza Wiesława, wiszący na ratuszu. Był straszny, bo miał bardzo przenikliwy wzrok, który docierał do każdego zakątka placu Wolności. Wyjaśniam, że jakiekolwiek zbieżności ze współczesnością są przypadkowe i nie na miejscu. Poza tym, kiedyś portrety robiono w odcieniach szarości i dlatego nie mają nic wspólnego ze współczesnymi bilbordami.
Niedawno pewna polityczka, czyli kobieta - polityk oznajmiła, że polską politykę opanowały złe emocje. I to jest szczera prawda. Te złe emocje widoczne są także we wszelkiego rodzaju wypowiedziach również naszych, lokalnych polityków. Ci szczecineccy, od swoich kolegów zza miedzy tym się wyróżniają, że jednym z głównych celów ich ataków są... miejscowe media. Celuje w tym pan burmistrz Jerzy Hardie-Douglas, dzieląc je na te słuszne, czyli kablówkę - to ta od błękitnych jeziornych wód po morza brzeg i gazetę, to ta wydawana 68 km stąd, oraz na niesłuszne, czyli Telewizja Zachód i nasz TS. W tym miejscu pozwolę sobie na zacytowanie zdania pana burmistrza: Pełne przekłamań audycje lub wpisy w mediach, które nawet nie próbują udawać bezstronności (vide „Temat” i TV Zachód ), rozpowszechniające kłamstwa czarne bilboardy, rozpoczynające negatywną kampanię na ulicach. Może trudno się zresztą dziwić. Jeśli nie ma się żadnych dokonań i opiera się program wyłącznie na straszeniu ludzi, „czarny piar” jest jedynym możliwym do wykorzystania narzędziem.
I pomyśleć tylko, że zjadliwa uwaga dotycząca naszej gazety pojawiła się na drugi dzień… po udzieleniu wywiadu dla nas. A zamieściliśmy go aż na trzech stronach. Owszem, pretensję o stronniczość powinni mieć teraz pozostali kandydaci, którym przydzieliliśmy tylko po dwie strony. Zamieściliśmy obszerne wywiady ze wszystkimi pretendentami do burmistrzowskiego fotela. Od razu dodam, że nikt nas do tego nie zmuszał, aby wszystkim dawać jednakową szansę. Pokreślę to – wszystkim kandydatom. Teraz zostaliśmy wrzuceni do tego samego wora, w którym znalazł się były partyjny kolega pana burmistrza - teraz właściciel jednej z internetowych stron. To prawda, że żadnych dokonań nie mamy. No, może tylko to, że gazeta istnieje ponad dwadzieścia lat i chimery niejednego burmistrza już przeżyła. Co prawda nie obwiesza się nas niczym ruskiego generała odznaczeniami, wyróżnieniami i podziękowaniami, jak to się dzieje w przypadku kablówki - tej od jezior błękitu... , ale swój niemały wkład przecież mamy. Pan burmistrz wyraźnie zapomniał, gdzie cztery lata temu pisał i komu zawdzięcza wydatny współudział w promowaniu jego ugrupowania. Na dobrą pamięć nie liczę, liczę na zwykłą przyzwoitość. Chyba, że jednak chcę za dużo.
  W tych dniach swoim istnieniu przypomniał także wójt Janusz Babiński, a zrobił to za pomocą konferencji prasowej. Konferencja nomen omen była monotematyczna - znaczy dotyczyła naszej gazety. W tym miejscu chciałbym wyrazić zwoje najgłębsze ubolewanie, że przysporzyłem tak dużo trudu dziennikarzom „Gawexu” i „Głosu”. Biedacy musieli się nieźle natrudzić, nagimnastykować, by nie wymieniając nazwy gazety opisać, do kogo wójt Babiński żywi odrazę i pozywa przed oblicze sprawiedliwości. Przepraszam i proszę o wybaczenie.
Rzecz dotyczy reportażu z 28 października w TS, a reportaż dotyczył gminy wiejskiej. Ponieważ zatytułowany został „Ranczo Szczecinek”, dlatego zdaniem wójta nawiązuje do fabuły telewizyjnego serialu „Ranczo Wilkowyje”. Przyznam, że poza jednym słowem wziętym z telewizyjnego tytułu, gminna rzeczywistość nie ma nic wspólnego z tą serialową. Dlaczego? Bo tamtejszego (serialowego) wójta gmina jest w całości skomputeryzowana, zradiofonizowana, ma nawet duży „europejski” sklep, świetlicę, gdzie przychodzi cała wiejska społeczność... na wykłady, a nawet pierwszorzędny lokal gastronomiczny. Aha, wójt ma jeszcze swego bliźniaka – księdza proboszcza. O ile wiem, tego wszystkiego w Gminie Szczecinek raczej nie ma. Jeśli wójt Babiński uważa, że jednak są pewne podobieństwa… No cóż, spotkamy się przed obliczem sędziego. Niech rozstrzygnie, kto ma rację. 
                                                                                                           
Jerzy Gasiul

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ojciec - niezalogowany 2010-11-19 15:13:56

    to wynik panicznego strachu przed przegraną jak rownież drobnomiasteczkowego zakompleksionego politykierstwa .Czy potwierdzasz moj pogląd?.Moje dzieci po ukończeniu studiow w Poznaniu zostały w tym mieście Tobie też serdecznie tego życzę i pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mieszkaniec* - niezalogowany 2010-11-19 13:56:30

    Na przykład warszawski radny co miesiąc otrzymuje na rękę 2600 złotych. Z tego 2200 złotych nie jest opodatkowane. By zasilić w ten sposób domowy budżet, wystarczy podpisać listę obecności na jednej bądź dwóch sesjach w miesiącu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jesień - niezalogowany 2010-11-17 22:51:40

    Mieszkańcy znają sprawę, o której Pani pisze. Podpisuje się pod tym dwoma rękoma. Nasi reprezentanci to powinny być ludzie bez większego zarzutu a Pan Trojanek to takiej opini nie ma, tym bardziej, że kiedyś był głośny incydent z jego córką, którą oddał do domu dziecka. Przyjżyjmy się naszym kandydatom, przecież znamy tych ludzi to nasi sąsiedzi czasem przełożeni lub pracodawcy i głosujmy na ludzi uczciwych.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama