Reklama

Kadencja pełna zakrętów

07/08/2018 07:15

Afera językowa, nowy regulamin parku, a może emisja głośnego programu w stacji TVN? Co najbardziej utkwiło w pamięci szczecinecczan, jeśli chodzi o sprawy poruszane podczas niemal czteroletniej kadencji Rady Miasta? To już ostatnie miesiące rady w obecnym składzie. Jedno jest pewne – nie była to spokojna kadencja. Jakie najgłośniejsze i budzące największe emocje sprawy zajmowały uwagę radnych, którzy przez cztery lata uczestniczyli w miejskich obradach?

 

Przypomnijmy. Ta kadencja rady to dominująca przewaga sił Platformy Obywatelskiej. W obecnym składzie Radę Miasta tworzą: Janusz Rautszko (radny niezależny, ale wyraźnie sympatyzujący z radnymi PO), Marcin Bedka (RdS), Marek Ogrodziński (PO), Jerzy Kania (PO), Marcin Kaszewski (PO), Krzysztof Zawada (PO), Małgorzata Kuszmar (PO), Grażyna Kuszmar (PO), Marcin Bocheński (PO), Zdzisław Miechowiecki (PO), Roman Matuszak (RdS), Jacek Lesiuk (PO), Katarzyna Dudź (PO), Maciej Batura (PO), Małgorzata Bała (PO), Andrzej Grobelny (RdS), Edyta Wojnicz (PO), Jacek Brynkiewicz (PO) oraz Jacek Pawłowicz (RdS). Do rady dostali się także Małgorzata Golińska (RdS) oraz Janusz Leszko (PO). Radna otrzymała jednak mandat poselski, a jej miejsce zajęła Renata Rak (Łączy nas Miasto). Janusz Leszko poświadczył natomiast nieprawdę w oświadczeniu lustracyjnym, dlatego po rozpisaniu nowych wyborów, jego miejsce zajął Paweł Kwak (RdS). 

Reklama

Straż Miejska do likwidacji?

Jedną z pierwszych spraw, z jaką zmierzyli się szczecineccy radni, była kwestia przeprowadzenia referendum dotyczącego likwidacji szczecineckiej Straży Miejskiej. O zasadności istnienia tej formacji mówiło się dużo, zwłaszcza po głośnym na cały kraj incydencie, kiedy to szczecineccy strażnicy brutalnie interweniowali wobec młodego mężczyzny. O likwidację SM wnioskowało Szczecineckie Koło Kongresu Nowej Prawicy. Zebrano ponad 3 tys. podpisów. Do referendum jednak nie doszło. Dlaczego?

Radni PO argumentowali to niespełnieniem warunków określonych w ustawie, a w szczególności niewykazaniem podpisami, że przeprowadzenie referendum popiera 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Szczecinka. - Rzeczywiście, były przypadki ewidentnych błędów i my tego nie negujemy, np. nieprawidłowy numer PESEL. Ale też okazało się, że duża ilość mieszkańców nie potrafi się... prawidłowo podpisać. Członkowie komisji doszukiwali się, bowiem nie tylko błędów w np. pominięciu dwuczłonowego nazwiska i podpisaniem się jednym członem, ale też błędnych adresów. Gdy komisja miała problem z prawidłowym odczytaniem nazwiska, dyskwalifikowała taki podpis. My z takim działaniem się nie godzimy – argumentował jeden z organizatorów akcji, Marcin Bedka (RdS).

Reklama

Skarga na działanie Rady Miasta faktycznie do WSA w Szczecinie wpłynęła. Sąd ją jednak oddalił, uznając za bezzasadną.
Czytaj też: https://szczecinek.com/artykul/chca-likwidacji-strazy/208258

Nietrzeźwi - omijać szczecinecki park!

Jedną z uchwał, jaką podjęła Rada Miasta w obecnym kształcie, było ustanowienie nowego regulaminu parku. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że we wspomnianym regulaminie znalazł się zapis mówiący… o zakazie przebywania w parku osób nietrzeźwych. Opozycja postulowała usunięcie z regulaminu tego punktu. - Jest gość w lokalu, trochę lub więcej „spożył”, wychodzi z lokalu i w jaki sposób ma pokonać „strefę zakazaną”, czyli park? – dopytywał radny Pawłowicz. – To zupełnie nieżyciowy, martwy przepis – argumentował radny. Rada trwała jednak przy swoim. Nie pomogły apele i happeningi. Nawet wtedy, gdy swoje wątpliwości wyraził względem uchwały prokurator. Radni, mimo wielu krytycznych głosów na ten temat, utrzymywali, że wojewoda zaakceptował taki kształt uchwały. Regulamin parku w Szczecinku omawiany był we wszystkich regionalnych mediach. Ostatecznie radni chyba się zreflektowali, że ich pomysł nie jest, delikatnie mówiąc, trafiony i postanowili regulamin parku poprawić. Podczas głosowania wszyscy radni byli za tym, by wspomniany, kuriozalny zapis mówiący o trzeźwości osób przebywających w parku - wycofać.

Reklama

Na „głupie pytania” radnych burmistrz nie odpowie

Jak już wspomnieliśmy, nie była to spokojna kadencja. Obradom nieustannie towarzyszyły awantury i kłótnie. Swoich nerwów nie trzymali na wodzy zarówno radni PO, jak i RdS. Ze strony opozycji padało coraz więcej dociekliwych pytań. Skutek? Burmistrz się zbuntował. Jak to określił: na głupie pytania radnych nie zamierza już więcej odpowiadać. Sprawa znów trafiła do mediów spoza Szczecinka.

O co poszło? Korzystając z możliwości dostępu do informacji publicznej, radni opozycji składali zapytania dotyczące wielu różnych spraw. W pewnym momencie burmistrz stwierdził, że odpowiedzi, jakich udzielają radnym urzędnicy, paraliżują pracę ratusza. – Będziemy teraz literalnie przestrzegać prawa – podkreślił Jerzy Hardie-Douglas. - Państwu o to przecież chodzi. Prawo zapytań do burmistrza wynika z regulaminu i statutu miasta. Dlaczego do tej pory tego nie przestrzegaliśmy, a państwo mieli prawo pytać o wszystko? Dać palec, to rękę urwą.

Reklama

- Koniec z zadawaniem pytań, które wykraczają poza kompetencje w regulaminie czy statucie miasta! – dodał Jerzy Hardie-Douglas. - Mogę odpowiadać na sesji, poprosić kogoś, żeby się wypowiedział w moim imieniu, mogę odpowiedzieć pisemnie albo mogę w ogóle nie odpowiadać. Ja się nie muszę tłumaczyć, a państwo nie macie żadnego odwołania – skwitował burmistrz.
Czytaj także: https://szczecinek.com/artykul/na-glupie-pytania/239471

Afera szkoleniowa

Jednym z efektów dociekliwych pytań radnych opozycji było ujawnienie szeregu nieprawidłowości, do których mogło dojść podczas organizowania szkolenia z języka angielskiego dla urzędników ratusza. Sprawa obecnie jest w sądzie. Na ławie oskarżonych zasiadł zastępca burmistrza Daniel Rak, jeden z pracowników, który odpowiadał za zorganizowanie wspomnianego szkolenia oraz jego krewna, która prowadzi firmę szkoleniową.

Reklama

- Jest to nauka języka angielskiego w różnych stopniach zaawansowania – mówił, odpowiadając na pierwsze pytania radnych opozycji w tej sprawie, burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. – Szkolenie odbywa się jeden raz miesiącu przez 3 dni po kilkanaście godzin dziennie. Uczęszcza na nie 20 osób, kurs prowadzi specjalistyczna firma z Koszalina. Kursy odbywać się będą do końca bieżącego roku. - Po co w takim razie jest potrzebna rada miasta? Kursy trwają, a my dopiero się nimi zajmujemy, a co za tym idzie, dokonujemy zmian w budżecie – dopytywał Marcin Bedka. Burmistrz odpowiedział radnemu: - To ja jestem szefem Urzędu Miasta, a nie pan. Ja o tych kursach zdecydowałem. Radny M. Bedka nie ustępował: – Co pan zrobi, gdy rada miasta nie przegłosuje tej uchwały? – To pieniądze z Krajowego Funduszu Szkoleniowego. My i tak je zaksięgujemy - odpowiedział burmistrz. Radny Marcin Kaszewski zwrócił się do opozycji: - Wszystko robicie, by znaleźć sensację i tym samym zaabsorbować media. Wykładnię prawną w tej kwestii przedstawił mec. Czesław Podkowiak. Zapewnił przy tym radnych, że wszystko odbywa się zgodnie z literą prawa.
Czytaj także: https://szczecinek.com/artykul/wiceburmistrz-z-po-przed/496461

Civitas też w sądzie

To jednak nie jedyna sprawa, która wskutek zapytań radnych opozycji, trafiła do sądu. Obecnie trwa również proces dotyczący finansowania programu Civitas Renaissance. O tym, czy Adam W., były dyrektor SAPiK w Szczecinku nie dopełnił ciążących na nim obowiązków, podczas prowadzenia programu Civitas Renaissance, narażając tym samym budżet miasta na stratę w wysokości nieco ponad 690 tys. zł, zadecyduje Sąd Rejonowy w Szczecinku.

Reklama

Przypomnijmy, że projekt o wartości 30 mln zł realizowany był w latach 2008 - 2012. Dzięki temu sfinansowano zakup wodnych tramwajów, wypożyczalni rowerów, ścieżki rowerowe, riksze, hangar dla statków, autobusy na LPG, system tzw. dynamicznej informacji pasażerskiej (monitory i systemy GPS) na przystankach KM, pomosty w parku, a także wzmocniono monitoring miejski. Co ważne, audyt zamykający projekt podważył jedną z usług konsultingowych, zarzucając SAPiK-owi brak procedur przetargowych, a tym samym naruszenie ustawy o finansach publicznych. Zażądano wówczas zwrotu 158 tysięcy euro, na którą składało się czteroletnie wynagrodzenie za konsulting wraz z odsetkami.

Uchwała, przekazująca dotację w wysokości 600 tys. zł SAPiK-owi z przeznaczeniem na zwrot środków z projektu CR została przez radnych z PO przegłosowana. Jak się po czasie okazało, to sprawy nie zamknęło, bowiem radni opozycji powiadomili prokuraturę. Pierwotnie zawiadomienie zostało skierowane do Prokuratury Rejonowej w Wałczu oraz do Zbigniewa Ziobry - ministra sprawiedliwości. W związku z poważną kwotą, a także i z powodu właściwości, sprawa została skierowana do Koszalina. Teraz rozstrzygnie ją sąd.
Czytaj też: https://szczecinek.com/artykul/sprawa-civitas-renaissance/430121

Reklama

Obywatel Włapko na obradach

Do sądu, z powództwa prywatnego, trafili też jednak radni opozycji. Poszło o prezent podarowany w trakcie jednej z sesji Rady Miasta. Warto przypomnieć, że jednym z pierwszych prezentów, jaki otrzymał od radnych burmistrz podczas tej kadencji, był album o św. Matce Teresie z Kalkuty. To nawiązanie do słów, jakie miał na pierwszej sesji wypowiedzieć Jerzy Hardie-Douglas o tym, że Matką Teresą nie jest. Innym podarunkiem, wręczonym przez radnych opozycji: Jacka Pawłowicza i Andrzeja Grobelnego burmistrzowi, był plakat z Obywatelem Włapko. Ten podarunek został już jednak potraktowany inaczej. Jerzy Hardie-Douglas odebrał całą tą sytuację jako zarzut, że jako włodarz miasta przyjmuje łapówki. Sprawa trafiła do sądu.

O wygranej przez siebie sprawie Jerzy Hardie-Douglas poinformował w trakcie obrad. - Była to sprawa karna z oskarżenia prywatnego – oświadczył burmistrz. – Jak powiedziała pani przewodnicząca sprawa była w dwóch instancjach. Radni panowie radni Grobelny i Pawłowicz zostali skazani w Sądzie Rejonowym w Szczecinku, potem się od niego odwołali. Wyrok został podtrzymany przez Sąd Okręgowy.
Czytaj też: https://szczecinek.com/artykul/burmistrz-podaje-radnych/203807

Reklama

In vitro i Behemoth

Ale obecna kadencja Rady Miasta, to nie tylko sprawy sądowe. Trwające w ogólnopolskiej polityce spory dość mocno odcisnęły się na działaniach samorządu. Chyba też po raz pierwszy zdarzyło się tak, że obecni w radzie politycy PO postanowili za pomocą samorządu zrobić to, czego nie udaje się przeforsować w Sejmie. Chodzi np. o program in vitro. Ponieważ rząd wycofał się z ogólnopolskiego programu, politycy PO w Szczecinku, wzorem innych rządzonych przez Platformę miast, postanowili sfinansować z miejskiego budżetu tego typu program nad Trzesieckiem. Efekt? Mnóstwo emocji i kolejne widoczne wśród radnych i w społeczeństwie podziały.

To jednak nie koniec. Inną akcją, którą można odebrać jako uderzenie światopogląd konserwatywnych wyborców PiS, ale także w Kościół, miał być zorganizowany przez miasto koncert kontrowersyjnego zespołu Behemoth. Protestowały środowiska kościelne, ale też zwykli mieszkańcy. Wśród protestujących znaleźli się też radni RdS.

Reklama

„Jako Radni Miasta Szczecinek składamy protest przeciwko organizowanemu przez jednostki miejskie koncertowi zespołu Behemoth” – można było przeczytać w piśmie złożonym w Biurze Rady Miasta. - Jesteśmy chrześcijanami, podobnie jak większość mieszkańców Szczecinka, którzy licznie zgłaszają się do nas z postulatami podjęcia zdecydowanych kroków, w celu odwołania tego skandalizującego wydarzenia. Zespół Behemoth na swych koncertach prezentuje treści satanistyczne, obrazoburcze, godzące w uczucia religijne chrześcijan. Wydanie choćby jednej złotówki z publicznych pieniędzy na tak kontrowersyjne przedsięwzięcie nie powinno mieć miejsca”.

O tym jakie zdanie na ten temat ma pomysłodawca koncertu – burmistrz Jerzy Hardie-Douglas, można się było dowiedzieć podczas konferencji prasowej, jaką odbył wraz z zespołem. Burmistrz mówił m.in., że jest przeciwko cenzurze. Podsumował też swoją współpracę z Kościołem. - Do tej pory bardzo dobrze współpracowałem z Kościołem – mówił burmistrz Szczecinka. - Do tej pory wydawało mi się, że jest to współpraca partnerska. Wspieramy Kościół w różnych jego działaniach. Ale nie pozwolę sobie na to, żeby Kościół mi i wielu mieszkańcom Szczecinka dyktował, co mamy robić. Wystarczająco dużo angażuje się już w nasze życie. Powiedziałem, że nie ustąpię.

Reklama

Koncert oczywiście się odbył. Wzięło w nim udział około 2 tys. osób. Wydarzenie przebiegało spokojnie. Tymczasem w parafii znajdującej się obok placu koncertowego trwała w tym czasie adoracja Najświętszego Sakramentu.
Czytaj też: https://szczecinek.com/artykul/bedzie-behemoth-i-przeprosiny/267711

Bartoszewski, UE i rondo Kaszewskich

Wydarzenia, jakie miały miejsce w czasie kadencji obecnej rady to również spory dotyczące historii miasta i autorytetów. Przyczynkiem do tego było wejście w życie ustawy dekomunizacyjnej, która nakłada na samorządy m.in. zmianę nazw ulic. Do takich zmian, usuwających relikty przeszłości, doszło też w Szczecinku. Najgłośniejsza dotyczyła dawnej ul. 9 Maja. Kontrowersje wywołała propozycja dotycząca nowego patrona. Mimo iż do Rady Miasta wpłynęła petycja mieszkańców tej ulicy, proszących o to, by nie dokonywać radykalnych zmian i by przyjąć nową nazwę - 8 Maja. Nic z tego. Rada większością głosów zadecydowała inaczej. Głosowanie poprzedzone zostało jeszcze niespotykaną dotąd awanturą. Ostatecznie ul. 9 Maja otrzymała patrona, którego wskazali radni PO – Władysława Bartoszewskiego.

Innymi „politycznymi” nazwami, które wprowadzili radni PO tym razem do nazw szczecineckich rond, były WOŚP oraz UE. Opozycja była oczywiście przeciwko tym propozycjom. Ktoś, spodziewając się kolejnej awantury, zaprosił nawet na obrady Rady Miasta reportera sprzyjającej PO stacji TVN. W trakcie sesji burmistrz Jerzy Hardie-Douglas naciskał, by radni RdS powiedzieli wprost, dlaczego są przeciwko UE. – Wszyscy ludzie wierzący powinni rozpoczynać dzień od modlitwy za trwałość UE - mówił. - Ciekaw jestem, jakie byśmy mieli dzisiaj bezrobocie, gdyby ludzie nie mogli wyjechać do pracy za granicę. Mamy teraz najmniejsze bezrobocie od czasów powojennych. A dla was jest to nie do przyjęcia. Apeluję do was, byście nie uciekali od odpowiedzi.

Mimo nacisków i prowokacji, awantury jednak nie było. Podobnie było w przypadku głosowania nad nazwą ronda z patronem WOŚP. Więcej emocji wzbudziła natomiast sprawa propozycji nazwy dla jednego z rond – Kaszewskich, która w niewyjaśnionych okolicznościach została z dokumentów usunięta korektorem. Kto z dokumentów urzędowych usunął tę propozycję i dlaczego? Sprawę badała policja, potem przekazała prokuraturze.
Czytaj też: https://szczecinek.com/artykul/radny-mogl-miec-rondo/428927

Rodzina, partia, towarzystwo, czyli Szczecinek w TVN

Ostatnie cztery lata zaowocowały również materiałem telewizyjnym, jakiego dotąd na temat Szczecinka nigdy nie nagrano. O dziwo, nagranie wyemitowała przychylna polityce PO stacja TVN. Programu z udziałem wiceburmistrza Daniela Raka, rzecznika prasowego UM Tomasza Czuka, radnego RdS Marcina Bedki oraz ekspertów: Julii Pitery, Ryszarda Kalisza i Maksa Kraczkowskiego – dzisiaj chyba nikomu nie trzeba przypominać. W materiale filmowym ukazano problem dotyczący tzw. sieci powiązań na linii partyjno-biznesowej, w których główne role mieli odgrywać syn burmistrza Jakub Hardie-Douglas oraz wiceburmistrz i obecny kandydat PO na burmistrza Daniel Rak.

To co, można było zobaczyć na nagraniu (obejrzyj), ocenili eksperci. - To jest konflikt interesów – zaznaczyła Julia Pitera. - To powoduje utratę zaufania do władzy publicznej. - Od strony prawnej – prawo nie zostało złamane – zauważył Maks Kraczkowski (PiS). - Ale zasady funkcjonowania władzy publicznej powinny wyglądać inaczej.  - W państwie mamy mnóstwo sytuacji, które nie są regulowane prawem, ale są jakieś normy społeczne, obywatelskie – mówił natomiast Ryszard Kalisz. - W zakresie decydowania i sprawowania władzy nikt z rodziny nie powinien przystępować do przetargów i na tym zarabiać. Tego rodzaju zjawisko to kumoterstwo.

Wskutek emisji programu z członkostwa w PO zrezygnował Wiesław Suchowiejko. Miasto zapowiedziało podjęcie kroków prawnych w poruszonej w programie sprawie Sójczego Wzgórza. Jak tłumaczył ówczesny rzecznik UM, Tomasz Czuk, program nagrywany był pod tzw. tezę. - Pytanie o standardy etyczne w takiej sytuacji jest oczywiście nośne medialnie, ale przy okazji krzywdzące. Równie dobrze moglibyśmy spytać czy moralnym jest wykluczenie z życia gospodarczego miasta legalnie działającej firmy, w której zatrudnieni są członkowie rodzin samorządowców lub polityków? – przekonywał rzecznik.

Echa programu trafiły też na obrady Rady Miasta. - Radny Marcin Bedka razem z radnym Jackiem Pawłowiczem przyprowadził dziennikarza do biura, w którym pracuje syn burmistrza – mówił wzburzony Jerzy Hardie-Douglas - To był program, który szkalował burmistrza i jego rodzinę oraz rodzinę zastępcy burmistrza Daniela Raka. Według burmistrza, program TVN zniszczył wizerunek Szczecinka w Polsce.

 


 

Miejsce zdarzenia mapa Szczecinek

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-08-07 08:46:38

    Burmistrz na zdjęciu w TVN przypomina mi wampira Drakulę!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-08-07 08:53:44

    W następnym artykule redakcja może napisze o pozytywnych aspektach rządów Burmistrza i Rady Miasta.W moje ocenie dokonania te są większe niz za czasów Pana Golińskigo poprzedniego burmistrza ,który także był bardzo dobrym gospodarzem naszego miasta.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-08-07 09:04:18

    Koncert oczywiście się odbył. Wzięło w nim udział około 2 tys. osób. Wydarzenie przebiegało spokojnie. Tymczasem w parafii znajdującej się obok placu koncertowego trwała w tym czasie adoracja Najświętszego Sakramentu. Po co pisać o jakiejś adoracji w czasie koncertu? To ma jakieś znaczenie?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama