Zorza polarna nad Szczecinkiem. W poniedziałek 19 stycznia mieszkańcy obserwowali kolorowe łuny na niebie – zjawisko wywołała burza geomagnetyczna klasy G4.
W poniedziałek wieczorem nad Szczecinkiem zapłonęło niebo. Między 22:30 a 23:30 mieszkańcy mogli oglądać zorzę polarną – zjawisko, które w naszych szerokościach geograficznych zdarza się raz na kilka lat.
Na "strzelnicy" przy ulicy Strefowej – popularnej górce niedaleko S11, gdzie szczecinecczanie jeżdżą łapać zachody słońca i inne widowiska – zebrało się kilka samochodów. Fotografie przysłali nam Anna Fornal, Tomasz Jaworski i pani Renata.
Łuny nad horyzontem miały kolory od zieleni przez róż po fiolet. Intensywność zmieniała się z minuty na minutę – raz jaśniej, raz słabiej. Około 23:30 spektakl się skończył.
"Dzisiaj w nocy można było podziwiać to niesamowite zjawisko, a rzadko się zdarza u nas!" – napisała do nas Renata.
Szkoda, że tak krótko. Potencjał był większy, ale – jak to ujął jeden z obserwatorów – "elektrony zamieniły się w protony i spektakl opadł z sił". Może i dobrze, bo na zewnątrz było kilkanaście stopni poniżej zera.
Normalnie zorze polarne widać w okolicach koła podbiegunowego – w Norwegii, Finlandii, na Islandii. Żeby dotarły do Polski, musi się wydarzyć coś naprawdę dużego na Słońcu.
I właśnie się wydarzyło. W sobotę 18 stycznia doszło do rozbłysku słonecznego klasy X – to najsilniejsza kategoria w skali. Rozbłysk nastąpił w obszarze aktywnym oznaczonym numerem 4341 i wyrzucił w przestrzeń ogromną chmurę naładowanych cząstek, czyli plazmę.
Ta chmura poleciała prosto w stronę Ziemi. Astronomowie nazywają to "full halo CME" – koronalny wyrzut masy, który na zdjęciach satelitarnych wygląda jak świetlista aureola wokół Słońca. Taki wyrzut potrzebuje około doby, żeby dolecieć do naszej planety.
Kiedy plazma uderza w ziemską magnetosferę, zaczyna się burza geomagnetyczna. Amerykańska agencja NOAA (odpowiednik naszego IMGW do spraw kosmicznej pogody) sklasyfikowała poniedziałkową burzę jako G4 w pięciostopniowej skali.
G4 to poziom "poważny". Silniejsza jest tylko G5, czyli burza ekstremalna. Przy G4 zorze schodzą daleko na południe – tym razem widziano je nie tylko na Pomorzu, ale też na Śląsku i Podkarpaciu.
Zorza powstaje, gdy naładowane cząstki ze Słońca zderzają się z atomami w górnych warstwach atmosfery. Kolor zależy od tego, z jakim gazem zachodzi reakcja:
Tlen na dużych wysokościach (200-300 km) daje zieleń. Tlen niżej (100-200 km) – czerwień. Azot odpowiada za fiolety i róże. To dlatego zorza potrafi mienić się kilkoma barwami jednocześnie.
Prognozy mówią, że tak! Słońce jest teraz w fazie wysokiej aktywności – zbliżamy się do maksimum jedenastoletniego cyklu słonecznego. To oznacza więcej rozbłysków, więcej wyrzutów plazmy i więcej szans na zorze w Polsce.
NOAA przewiduje możliwe kolejne burze geomagnetyczne w najbliższych tygodniach. Warto śledzić prognozy i przy następnej okazji wyjechać za miasto, z dala od świateł. "Strzelnica" na Strefowej sprawdziła się idealnie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze