wywiad ukazał się 15.10 Temacie Szczecineckim
Ma 18 lat i olbrzymi talent piłkarski. W lipcu podpisał profesjonalny kontrakt z czołowym zespołem włoskiej Serie B (drugiej klasy rozgrywkowej), Vicenzą Calcio, do której trafił z Akademii Piłkarskiej Szczecinek. Wcześniej zaliczył także epizod w młodzieżowym zespole Lecha Poznań. Mateusz Góra opowiada „Tematowi” o grze na Półwyspie Apenińskim, a także wspomina czasy, gdy biegał za piłką, strzelał bramki w Szczecinku oraz trenował pod okiem Janusza Leszko.
Jesteś wychowankiem Darzboru, grałeś także w UKS-7 Szczecinek i AP Szczecinek. Jak wspominasz ten czas?
- Tak, jestem wychowankiem Darzboru Szczecinek i Janusza Leszko, którym zawdzięczam naprawdę wiele, zarówno klubowi, jak i trenerowi. W UKS-7 grałem ze względu na to, że uczęszczałem tam do klasy sportowej. Moim trenerem był Michał Ponichtera. AP Szczecinek był tylko przystankiem w mojej, trwającej póki co, przygodzie z piłką. Dobrze wspominam ten klub, jak i chłopaków z drużyny.
Który z trenerów - Janusz Leszko, Michał Ponichtera, Krzysztof Siemaszko - nauczył cię najwięcej?
- Janusz Leszko nauczył mnie wszystkiego od podstaw. Tego jak się biega, strzelania bramek, ale to dopiero było wprowadzenie do dalszej gry. Trener Ponichtera przejął pałeczkę po Januszu Leszko. W moje poczynania z piłką wprowadził również taktykę, o której przedtem nie miałem pojęcia. Trener Siemaszko to dobry trener, aczkolwiek najwięcej zawdzięczam trenerom Leszko i Ponichterze.
Jesteś piłkarzem Vicenzy Calcio. Długo zastanawiałeś się nad podjęciem decyzji o wyjeździe z kraju?
- Nie zastanawiałem się wcale. Po tym, jak moja przygoda z Lechem Poznań dobiegła końca, razem z rodzicami i z managerem zdecydowaliśmy się na wyjazd za granicę. Miałem wiele propozycji z Polski, ale priorytetem był inny kraj.
Czym różni się włoska piłka od polskiej?
- We Włoszech przede wszystkim piłka nożna jest wszystkim. Piłkarze są zupełnie inaczej odbierani niż w Polsce. Stawia się tu głównie na taktykę i szybkość gry.
Vicenza Calcio zajęła w poprzednim sezonie wysokie, czwarte miejsce w Serie B. Jakie cele ma zespół w tym sezonie?
- Zawsze mierzymy jak najwyżej, w tym momencie jest to walka o awans do najwyższej ligi we Włoszech - Serie A.
Zadebiutowałeś w seniorskim zespole w meczu z wielkim Lazio Rzym. Walczyłeś z samym mistrzem świata, Miroslavem Klose.
- Udało mi się zagrać w tym meczu 30 minut, a nawet wygrać 1-0. Miro Klose to wspaniały człowiek, po meczu zamieniliśmy kilka słów. Jest fenomenalnym człowiekiem tak na boisku, jak i poza nim.
Przez wielu jesteś uważany za najlepszego - od czasów Jarosława Fojuta - piłkarza ze Szczecinka. Co powiesz na ten temat?
- Cieszę się z tego powodu, aczkolwiek nie mi to oceniać. Postaram się to wszystkim udowodnić na boisku.
A co z barierą językową w zespole? Znasz już trochę język włoski?
Język opanowałem już wystarczająco dobrze. Nie mam problemów, by porozumieć się z chłopakami, trenerem i dyrekcją klubu. Nawet sprawy bardziej oficjalne idą mi dobrze, choć nie perfekcyjnie.
Wyobraź sobie taki scenariusz: Vicenza awansuje do Serie A, jednej z najlepszych lig świata...
- I wtedy spełniają się moje marzenia. Najpierw jednak musimy zrobić wszystko, aby awansować!
Interesujesz się losami MKP Szczecinek?
- Oczywiście! Jestem na bieżąco dzięki mojemu tacie, który żyje po prostu tym wszystkim.
Nie zapytałem, skąd u ciebie wzięło się takie zainteresowanie piłką nożną? Miałeś bodajże 6 lat...
- Myślę, że nawet mniej. Są dwie osoby na tym świecie, które są po prostu wspaniałe i nie jestem nawet w stanie podziękować im za to wszystko. Są to moi rodzice. Tata zawsze mnie pchał, żebym się ruszał. Żebym nie siedział przed telewizorem czy komputerem. Więc grałem w tenisa, pływałem, trenowałem siatkówkę, koszykówkę, badmintona, naprawdę wszystko. W wieku 14 lat zdecydowałem się pójść w kierunku piłki i cieszę się z tego wyboru.
Jak ci się żyje we Włoszech?
- Włochy to piękny kraj, jestem bardzo szczęśliwy z tego, że tu jestem. W dodatku mieszkam w pięknym mieście, niedaleko mam do Wenecji, Werony czy Mediolanu. Nie ma na co narzekać (śmiech).
Który piłkarz był lub jest twoim idolem?
- Od małego fascynowałem się grą Luisa Figo, był to mój autorytet. Teraz? Robert Lewandowski, jego błyskawiczny rozwój strasznie mi imponuje.
Patryk Witczuk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze