Sąd Okręgowy w Koszalinie ogłosił dziś postanowienie dotyczące wyroku dla starosty szczecineckiego Krzysztofa Lisa. 21 stycznia miały miejsce mowy końcowe. Dziś już wiadomo: sprawa zostaje skierowana do ponownego rozpatrzenia. Czyli wraca do Szczecinka.
Artykuł również w wersji audio. Posłuchaj
"Sprawa została uchylona, skierowana do ponownego rozpoznania. Chodzi o sposób prowadzenia postępowania dowodowego".
- komentuje Marzenie Górze z GK24 Sławomir Przykucki, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Koszalinie.
"Prokuratura wniosła o przesłuchanie ponad dwudziestu osób. Sąd przesłuchał oskarżonych i jednego świadka, reszty zeznania zostały odczytane. Obrona wnosiła o przesłuchanie wszystkich świadków. Sąd uznał że jest to naruszenie zasad bezpośredności i tak procedować nie można. Więc postępowanie dowodowe rusza raz jeszcze."
"Sąd Rejonowy w Szczecinku prawie nie przesłuchał świadków w tej sprawie i to w sytuacji, kiedy obrońcy mieli szereg pytań do tych osób"
- mówi z kolei Natalii Błachowskiej z radia Eska.
- "To właśnie narusza zasadę bezpośredniości. Sąd musi przesłuchać wszystkich świadków."
Wszystko zaczęło się w latach 90., jeszcze zanim powstały powiaty. W Nowym Chwalimiu koło Barwic działała kopalnia torfu na gruntach Skarbu Państwa. Kto komu i na jakich zasadach wydzierżawiał ten teren – przez 25 lat pytanie wędrówało między urzędami: od wojewody koszalińskiego, przez Urząd Rejonowy w Szczecinku, aż po starostwo.
Prokuratura postawiła Krzysztofowi Lisowi zarzut z artykułu 231 kodeksu karnego – niedopełnienie obowiązków przy zarządzaniu mieniem.
„Ten zarzut, który mi postawiono, jest określony z dniem 2 marca 2000 roku. Czyli z chwilą, kiedy dopiero co objąłem funkcję starosty. I już mam zarzut, że nie dopełniłem obowiązku" – mówił starosta w rozmowie z TV Zachód.
6 sierpnia 2024 roku Sąd Rejonowy w Szczecinku skazał Krzysztofa Lisa na pół roku bezwzględnego więzienia. Sędzia wymierzyła wyższą karę niż wnioskował prokurator, co jest właściwie rzadkością.
Starosta od początku zapowiadał, że będzie walczył. W grudniowym podcaście Tematu tłumaczył:
„Uczciwie powiem, że nie czuję się winny. Sprawa dotyczyła dzierżawy w mieniu Skarbu Państwa w torfowni Nowy Chwalim. To proceduralnie skomplikowane przedsięwzięcie, ciągnące się jeszcze sprzed powstania powiatu szczecineckiego".
Wskazywał na zawiłości kompetencyjne – starosta zarządza mieniem Skarbu Państwa w imieniu wojewody, nadzór nad wydziałem geodezji sprawowali przez lata kolejni wicestarostowie.
„Wychodzi na to, że cała ta struktura starostwa, gdzie zatrudnionych jest 100 osób, jest niepotrzebna, bo i tak za wszystko odpowiada starosta" – ironizował.
Sprawa wraca do ponownej analizy. A że nie jest łatwa, na pewno potrwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A czego tu można było się spodziewać....
Zwykły obywatel już zostałby skazany! ale są równi i równiejsi, i kasy nie szkoda na kolejne rozprawy! szkoda słów....
A czego tu można było się spodziewać....
Zwykły obywatel już zostałby skazany! ale są równi i równiejsi, i kasy nie szkoda na kolejne rozprawy! szkoda słów....