Częściowe zachmurzenie i bez opadów.
temp. max: 21°C
temp. min: 12°C
Wiatr zach
21.6 km/h
Wsch. słońca 05:03, Zach. słońca 20:57
więcej na wp.pl>>
Dziś jest czwartek, 29 lipca, Imieniny Marty i Olafa. Osób on-line: 70
2010-02-21 22:08:00
Pan Urbanek zaczyna coraz bardziej fantazjować. Jego wyobraźnia tworzy jakiś nierzeczywisty obraz czasów socjalizmu. Im dalej od tamtych czasów, przedstawia nam sielankowy obraz prostackich, prymitywnych i w tym wypadku obraźliwych dla kobiet czasów.
reklama
Niestety ustanowiony urzędowo przez PRL 8 marca polegał na przymusowym spędzie kobiet na jakiejś większej sali, wręczeniu im maszynowo symbolicznych już goździków (tradycyjnie łodygą w górę, bardzo często z już połamanymi główkami) i wręczeniu symbolicznych pończoch w szarych, obskurnych kartonach. Często kobiety musiały w szeregu podchodzić do dyrektora lub jego przedstawiciela, żeby zostać zaszczyconą prezentem. Czasami też właśnie taki młody aktywista szedł z kartonem „prezentów” wzdłuż szeregu kobiet, „obdarowując” je hurtowo. Po godzinie wszystkie „jubilatki” były już przy swoich stanowiskach pracy, a Panowie tradycyjnie zaczynali świętować Dzień Kobiet. Tak świętowali, że zazwyczaj o godzinie piętnastej większość Panów była nawalona jak messerschmity i lotem koszącym wracała do domów. Czasami zdarzało się, że nie dawali rady, co było widać na skwerkach i klatkach schodowych, gdzie Panowie najbardziej „szanujący” kobiety, zasłużenie odpoczywali przed powrotem do domu. Ci, którzy nie zdążyli się naświętować w pracy, ruszali do „szacownych”, bogato opisanych przez Pana Urbanka lokali gastronomicznych PSS „SPOŁEM”. W tych to lokalach, w oparach dymu i odoru alkoholu , przy obowiązkowej zakąsce - galaretce - drugi lub trzeci raz „odświeżanej” (polegało to na tym, że niezjedzone galaretki wrzucało się z powrotem do gara, gotowało się i jeszcze raz rozlewało do salaterek w myśl: „Pijany wszystko zeżre”) albo przy jakimś innym „rarytasie” z obowiązkowym włosem kucharki (specjalność zakładu) Panowie świętowali dalej. To była opcja de Lux zazwyczaj w „Pomorskiej”, „Gryfie”, „Jubilatce” lub „Kolorowej”- to było dla „elity”. W opcji robotniczej świętowanie odbywało się po kostki w moczu wylewającym się z ubikacji, smrodzie chrzczonego wodą piwa, przy suszonych rybach na ruskiej gazecie, bo tam często zjawiał się jakiś sołdat zaprzyjaźnionej Armii Radzieckiej (to ta, która „pożyczyła sobie pobliskie miasteczko”). Tak bywało w tak zwanych ”Świerkach”, „Na Schodkach”, w „Sputniku” czy w „Akwarium”. Po urzędowym „święcie kobiet”, Ich rola sprowadzała się do biegania i zbierania swoich Panów lub cierpliwym czekaniu w domu na swój skarb, żeby go cicho (tak, żeby dzieci nie słyszały i nie widziały) ułożyć do snu. Tak przecież zasłużonego.
Cieszę się, że Święto Kobiet nie jest już „wskaźnikiem niezwyciężonej potęgi ruchu wyzwoleńczego klasy robotniczej” jak pisał – brrrrr…- towarzysz Bolesław Bierut.
Kochane Panie, przepraszam Was za te koszmarne wspomnienia i życzę wszystkiego najlepszego – wiązanek trzymanych kwiatem do góry i życzeń składanych przez swoich mężczyzn w domu przy świecach i lampce wina.
Bronisław Krzyżyński
foto: stock.xchng
Serdecznie zapraszamy do współredagowania dziennika temat.net i działu "Opinie". Piszcie o tym, co Was boli, co cieszy, co słychać w naszym Szczecinku, co chcielibyście zmienić. Zapewniamy że każdy głos, każda uwaga, czy najmniejsze nawet spostrzeżenie nie pozostanie bez echa. Pomoże nam też dotrzeć wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ciekawego. A nad Trzesieckiem dzieje się, oj dzieje…
Każdemu gwarantujemy pełną anonimowość wypowiedzi. No, chyba że autor zażyczy sobie inaczej.
Komentarze
Rozwiń wszystkie komentarze
~abstynentka: Kultura święta
2010-02-28 21:41:32 ip: 84.205.17.*
Ha,ha,ha.Mnie to święto kojarzy się z z wielkim chlaniem.Alkochol był trudny do zdobycia,więc go "pędzono" i przynoszono na uroczystość. Po imprezach widać było w stanie nieważkośći nie tylko panów. Bohaterki święta też nie pościły.Taka to była kultura ówczesnego święta.Może niektórym jest co wspominać.
+ Odpowiedz
~Magda : Tragedia [2]
2010-02-27 20:24:20 ip: 84.205.11.*
Całkowicie zgadzam się z komentarzem Pani Danusi , gdyż moja mama pamięta te czasy i wcale tak nie było. Panowie ustawiali się w kolejkę do kobiet z małym podarunkiem bądź kwiatkiem. A w tym artykule przedstawiono stek bzdur.Jak rozmawiam z osobami z tamtych lat sympatycznie wspominają Międzynarodowy Dzień Kobiet.
+ Odpowiedz
~babcia: przypomniane przez Kazię
2010-02-24 14:08:02 ip: 84.205.17.*
Moja serdeczna przyjaciółka Kazia "a pamiętasz karteczki z na kwiatku z nazwiskiem i imieniem obdarowanej oraz podpis na liście?.Przypominam,tak było.Może jeszcze coś sobie przypomnę,może coś jednak miłego?
+ Odpowiedz
~babcia: Wolałabym inaczej, kameralnie
2010-02-24 13:59:52 ip: 84.205.17.*
Chciałabym,lecz nie mam sympatycznych wspomnień z przeszłości tego święta. Uroczystości,były związane z miejscem pracy.Wręczanie gożdzików,pózniej frezji na baczność przez przw.Rady Zakł. lub Dyr.Poczęstunek:ciężko zdobyta kawa,pączki,lampka wina. Panowie po kątach degustowali "nalewki" Pózniej zbieranie po drodze dzieci,szybki obiad i w drzwiach ...spóżniony, bardzo zmęczony mąż.Gożdzik rzucony w złości do wiadra i ciche dni.Są gusta i guściki.
+ Odpowiedz
~:-P: Źle zinterpretowane świeto!!!!!!!! [1]
2010-02-24 13:50:51 ip: 89.75.84.*
Może święto kobiet kojarzy się z zamieszkłymi czasami PRL-u ale to nie zwalnia w żaden sposób, że jeśli chce się pisać artykuł o takim czymś to dobrze jest sięgnąć do historii i doczytać że święto zostało ustanowione dla uczczenia kobiet walczących o równouprawnienie 8 marca 1908 roku w Nowym Jorku (może nie jestem orłem z geografii ale coś mi się nie wydaje aby to było w Carskiej Rosji czy w ZSRR). A jeżeli kobietą się podoba to święto i ten "goździk" to nam mężczyzna zostaje to tylko uszanować a nie chodzić i krzyczeć jakie to jest złe.
+ Odpowiedz
~Zofia: Tak było
2010-02-23 00:19:17 ip: 84.205.21.*
Podziwiam pamięć autora. Reczywiście tak było. U nas w "A-22" , a potem w POLAM-ie brylowali sekretarze, kierownicy wydziałów. Czasem załapał się na imprezkę jakiś towarzysz, widywałam także wspomnianego tow. pisarza, oj, było wesoło. Większość pań jednak wracała szcęśliwa do domu i ... miała obie nogi razem! Siermiężność odeszła, wspomnienia zostały.
+ Odpowiedz
~Danuta Ziętara LKP: rynsztokowe złośliwości- [1]
2010-02-22 17:42:49 ip: 84.205.2.*
za bardzo szanuje moje koleżanki i siebie,żebym mogła wdawać się w dyskusje z osobą,która ma tak brzydkie wspomienia o święcie kobiet.Myślę,że opisując swoje przeżycia -zasłużył pan sobie na to,by tarzać się w rynsztoku.
+ Odpowiedz