Korzystając z tej strony, wyrażasz zgodę na użycie plików cookie zgodnie z obecnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej tutaj. [X zamknij]

Temat Szczecinek


26004 dostępnych artykułów i 1421 ogłoszeń

Saturday 25 lutego, imieniny Wiktora i Cezarego

Osób online: 35

Opinie

Się toczy

2017-02-10 14:24:00

foto

Jakoś tak się stało, że lektura potężnego dzieła, jakim jest „Gminny program ochrony zabytków”, skojarzyła mi się, zupełnie mimowolnie z tuwimowską „Lokomotywą”. Tamże najpierw poeta wylicza jakież to skarby znajdują się w każdym wagonie, a następnie konstatuje: „Lecz choćby przyszło tysiąc atletów. / I każdy zjadłby tysiąc kotletów, / I każdy nie wiem jak się wytężał, / To nie udźwigną, taki to ciężar. 

Ów program został uczyniony, ponieważ wynika to z przepisów, nakazów, okólników i zarządzeń etc. Mamy więc do czynienia ze zbiorem urzędowych okrągłych sformułowań, mających niewiele wspólnego z rzeczywistością, czyli życiowymi potrzebami jakimi jest ratowanie dziedzictwa kulturowego. To dziedzictwo traktowane jest niczym guma do żucia, przystosowywująca się nawet do najbardziej krzywych i dziurawych zębów. 

Tak jest i w tym przypadku. Wszystko zależy od aktualnych potrzeb, koniunktury, zapatrywań, a najczęściej finansowych interesów inwestorów. Pod drugie, taki program odnawiany co cztery lata, a następnie bez zbytniego zaangażowania się radnych w jego treść i przegłosowany, ma niezaprzeczalnie potężne walory urzędowe. Patrzcie – mówi nam – to nasze, przez nas wykonane i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to dla nas jak drogowskaz prowadzący prosto do celu. 

Od pierwszego takiego opracowania minęło ładnych kilka lat. Od tego czasu „na mieście” przybyło parę dziesiątków czarująco wyglądających elewacji. Problem w tym, że w zdecydowanej większości owe zabytkowe frontony starych kamienic, obwarowane wieloma zapisami w „Gminnym...”, przykrył... gruby styropian. A może nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło? Może właśnie jest to jeden ze sposobów zachowania wiekowych elewacji? Po kilkudziesięciu latach styropian się zdejmie, a tam niby zabytek archeologiczny ukryty w głębi ziemi, objawi w przyszłości oryginalny wystrój. 

Nie chcę nawet myśleć, w jaki sposób będą się wysławiać o współczesnych ci, którzy ujrzą, że pod wierzchnią warstwą znajdują się jedynie ściany ze skutym ornamentem. Są też i inne sposoby. Przykładowo, obkładania frontów śródmiejskich kamienic różnym reklamowym badziewiem. Pomysłowość w tym względzie jest wprost niezwykła, których wspólną cechą jest duża ilość jaskrawych kolorów, a także wielkość mierzona w dziesiątkach metrów kwadratowych. Przyjął się bowiem pogląd, że wielkość reklamy ma wpływ na powodzenie w handlowym biznesie. 

W ten sposób już tylko na starych zdjęciach, ewentualnie podczas zwiedzania zachodnioeuropejskich miast, można dostrzec to, co u nas odeszło w zamierzchłą przeszłość – szyldy, logo, tabliczki, marki czy wywieszki. Inną kwestią jest to, że nawet w porównaniu z innymi pomorskimi miastami jesteśmy na zabytkowej pustyni. Mamy ich tyle, co palców w jednej ręce – reszta to co najwyżej liczące sto lat budowle.

 Tu na nic choćby najwznioślejsze i najmądrzejsze urzędowe opracowania, skoro tenże sam urząd dopuszcza do takiej deprecjacji zabytków, jak choćby wieża św. Mikołaja. Swego czasu na naszych łamach toczyliśmy (dokładniej - toczyłem) o nią bitwę. Nic to nie dało. Za to spełniło się moje krakanie, że wieża będzie nikomu niepotrzebną przybudówką przy świątyni handlu. I tak właśnie jest już od kilku lat. W starych murach nie da się nawet wykroić magazynu dla koszul, gaci, czy butów sprzedawanych za ścianą. I co z tego, że mury zostały w tamtym czasie odrestaurowane. Dzisiaj wieża już tylko wydmuszką. A jakże, w urzędowym opracowaniu, obok wieży ciśnień i wzgórzu Marientron czytamy: opracowanie programu remontu i adaptacji na nowe funkcje użytkowe. 

A jaka to niby może być nowa funkcja wieży, której pozbawiono nawet okien? Pominę choćby to, że starą stolarkę wyjęto z murów pozostawiając ją w środku (leży tam już od siedmiu lat!), w ich miejscu instalując nowe okna z pancernymi szybami. O, gdybyż gotyckie ściany można było zamienić na beton. Wówczas można by pomyśleć o nowej funkcji, związanej choćby z ekspozycją dawnego Pommern Stellung, a tak wyjdzie co najwyżej w przyziemiu podręczny magazynek piwnego ogródka. 

Wracając do tuwimowskiego arcydzieła: gnają, i pchają, i pociąg się toczy. Się toczy – przynajmniej na papierze. Żeby tak do końca nie narzekać, to być może historia opuszczonej od dziesiątków lat wieży wodociągowej zakończy się happy endem. Oby tak się stało, choć bez odkupienia bezmyślnie sprzedanego kawałka przyległego terenu, raczej się nie obejdzie. Czyżby już wiosna? 

 

Jerzy Gasiul 

reklama

Żadna część jak i całość utworów zawartych w wydaniu internetowym "Tematu Szczecineckiego" nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny) włącznie z kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej / e-mailowej zgody redakcji Tygodnika.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Redakcji lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Serwisy tematyczne

Aktualności

Oferty pracy

pracuj.pl

Migawka fotografia dnia

Szczecinek-w-lutym-2012

Szczecinek w lutym 2012

Szczecinek w lutym 2012. Foto: U. Roik

zobacz pozostałe »

poprzedni miesiąc February następny miesiąc

  • Nd
  • Pn
  • Wt
  • Śr
  • Czw
  • Pt
  • So
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28

Sonda

Wierzysz lokalnym politykom?

Tak
Rzadko
Nie

Wierzysz lokalnym politykom?

Tak

8 %

Rzadko

13 %

Nie

79 %