Korzystając z tej strony, wyrażasz zgodę na użycie plików cookie zgodnie z obecnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej tutaj. [X zamknij]

Temat Szczecinek


26645 dostępnych artykułów i 1170 ogłoszeń

Sunday 30 kwietnia, imieniny Mariana i Katarzyny

Osób online: 44

Historia

Po prostu "kamień"

2013-10-22 13:59:00 | ostatnia aktualizacja: 2013-10-23 05:32:37

foto

artykuł ukazał się w 687 wydaniu tygodnika Temat 17.10.2013

Mimo że w akcie erekcyjnym widnieje „Pomnik Bohaterów Wału Pomorskiego”, jego oficjalna nazwa brzmi: Pomnik Zdobywców Wału Pomorskiego. Ktoś całkiem słusznie zauważył, że enigmatyczni bohaterzy mogli być po obu stronach frontu, dlatego nazwę niemal w ostatniej chwili zmieniono. 

Jest to w tej chwili jeden z najstarszych monumentów na terenie miasta. Nie licząc tego poświęconego poległym mieszkańcom miasta zburzonego po wojnie, jeszcze się nie zdarzyło, aby jakikolwiek pomnik przetrwał aż tak długo. 

Najpierw był pomnik z gwiazdą

Pierwszym wybudowanym po wojnie pomnikiem był ceglanej konstrukcji obelisk w kształcie czworobocznego słupa z czerwoną gwiazdą. Tego typu pomników na Ziemiach Odzyskanych – jak to w tym czasie nazwano północno-zachodnią część Polski, było bardzo dużo. Zdarzały się pomniki w innej wersji, najczęściej był to postawiony na postumencie czołg. Wprawdzie budowali je Polacy, ale ich prawdziwymi autorami byli ci, którzy uważali się za zdobywców, czyli Czerwonoarmiści. 

Pomniki miały nie tyle upamiętniać, co raczej przypominać komu powinniśmy zawdzięczać wybawienie nas z krwawych łapsk niemieckich oprawców i kto teraz tu rządzi. Bo w myśl upowszechnianej wtedy, a i dzisiaj również teorii, z okupantami to myśmy się nie bili, jedynie czekali „z bronią u nogi” aż nasi „przyjaciele” nas wyzwolą. 

Tak też było w przypadku obelisku, który aż do 1995 roku stał na placu Przyjaźni, dzisiaj nazwanym placem Zesłańców Sybiru. Obelisk upamiętniać miał 25 żołnierzy Armii Czerwonej (nie jak to się teraz urzędowo nazywa „Armii Radzieckiej”, bo takowa nigdy nie istniała – wystarczy poczytać sobie co nieco z historii), zmarłych w wyniku ran, chorób, a także tragicznych wypadków, które miały miejsce już po zakończeniu działań wojennych. Dodajmy, że pod pomnikiem nigdy nikogo nie pochowano. 

Komitet budowy

Na budowę pomnika poświęconego polskim żołnierzom trzeba było nieco poczekać. Stało się to możliwe dopiero po październiku 1956 roku. Pomysł, aby upamiętnić żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego poległych w walkach o przełamanie Wału Pomorskiego, narodził się w tutejszej organizacji kombatanckiej – Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. 

Przewodniczącym komitetu budowy został Tadeusz Otto – zdemobilizowany kapitan Wojska Polskiego, komendant rejonu AK w Zaklikowie, współorganizator Związku Osadników Wojskowych. 

Oprócz niego w skład komitetu wykonawczego wchodzili: Juliusz Wolnik,Władysław Słomian, I sekretarz Komitetu Powiatowego PZPR Henryk Kuczewski, przewodniczący Prezydium Powiatowej Rady Narodowej Walenty Kalemba, przewodniczący Frontu Jedności Narodu E. Wronowski, przewodniczący Prezydium Miejskiej Rady Narodowej Jan Kraus, przewodniczący ZP Ligi Przyjaciół Żołnierza J. Włodarczyk, dyrektor Zarządu Lasów Państwowych M. Wiliński, dyrektor MPGK Stefan Soszyński, Władysław Skiba z MPGK, naczelnik Wydziału Drogowego PKP Stanisław Puzawa, kierownik Rejonu Eksploatacji Dróg Publicznych Bolesław Pudło, Franciszek Wiśniewski PSS, Konstanty Szokalski PPT, Aleksander Cuzeńcki SzZPT, prezes Z. Okr. W. Pawłowski, wiceprezes Z. Okr. Jan Barluss, wiceprezes ZO P. Sochaczewski, sekr. Ludwik Zawierowski, skarbnik Jan Rajda.

To miał być pomnik bohaterów

Z ideologicznego punktu widzenia pomysłodawcy budowy podjęli się dość karkołomnego zadania, ponieważ do tej pory stawiano pomniki tylko Armii Czerwonej. Aby zadanie stało się możliwe do wykonania, o patronat nad budową poproszono nawet ówczesnego premiera PRL Józefa Cyrankiewicza. 

Jak wynika z aktu erekcyjnego, patronat nad budową, oprócz towarzysza premiera, objęli: członek Rady Państwa Kazimierz Banach, Minister Obrony Narodowej gen. broni Marian Spychalski, Minister Kultury i Sztuki Karol Kuryluk, szef sztabu WP gen. broni Jerzy Bordziłowski, wiceminister Obrony Narodowej Janusz Zarzycki, dowódca lotnictwa gen. Frey-Bielecki, dowódca Marynarki Wojennej kontradmirał Wiśniewski, dowódca POW gen. Zygmunt Huszcza, gen. Wacław Komar, gen. Mieczysław Moczar, sekretarz generalny ZBoWiD Kazimierz Rusinek, sek. zarządu ZBoWiD Henryk Matysiak, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej Jan Kawiak, I sekretarz KW PZPR w Koszalinie Stanisław Wasilewski, sekretarz wojewódzki Stronnictwa Demokratycznego Andrzej Benesz, przewodniczący WK ZSL poseł Zbigniew Strzemiecki, dowódca 20 Dywizji Zmechanizowanej płk Andrzej Freń, wiceprzewodniczący WRN Stanisław Piwowarczyk, poseł Józef Macichowski i prezes ZBoWiD Władysław Pawłowski.

Pomnik Bohaterów Wału Pomorskiego – bo taka nazwa pierwotnie obowiązywała, został ufundowany przez społeczeństwo. Tak naprawdę to przy jego budowie zaangażowanych było kilka zakładów, w tym szczecineccy kolejarze, leśnicy i wojsko. Tak brzmi zapis w akcie erekcyjnym: Dla uczczenia poległych na szańcach Wału Pomorskiego żołnierzy polskich i radzieckich, dokonano w dniu 30 czerwca 1957 roku odsłonięcia Pomnika Bohaterów Wału Pomorskiego.  

Skwer przy skrzyżowaniu

Na postawienie pomnika wybrano miejsce u zbiegu ówczesnej ul. Buczka (dz. Klasztornej) i ul. 28 Lutego. Do tej pory teren ten służył jako składowisko materiałów budowlanych. Projektem pomnika zajął się kierownik Wydziału Budownictwa i Urbanistyki w Powiatowej Radzie Narodowej Zdzisław Naja. Ostateczny projekt wykonał Zygmunt Puszkar i Władysław Krysztopanis z Zespołu Usług Projektowych. 

Okazało się, że największą trudnością nie było przeciągnięcie ważącego ok. 10 ton głazu, ile jego montaż i wykonanie odpowiedniego fundamentu. Głaz leżał pod drzewem po wschodniej stronie plaży Lechia – tak bowiem w tamtym czasie nazywano dzisiejszą plażę miejską przy ul. Mickiewicza. Ponieważ o jakimkolwiek dźwigu nie było mowy, zadania podjęło się wojsko i kolejarze używając do tego ciągnika czołgowego i sprzętu do naprawiania torów kolejowych.

Przy plaży dwa głazy

Właściwie to nawet nie wiadomo kiedy i w jakich okolicznościach po wschodniej stronie znalazł się głaz narzutowy. Mówi się że najprawdopodobniej został wydobyty z jeziora, co jest raczej mało prawdopodobne. Nie wiadomo też kiedy w to miejsce został przywieziony. Musiało się to stać już po wojnie lub podczas wojny. Na żadnym przedwojennym planie miasta kamień, w przeciwieństwie do jemu podobnych głazów, upamiętniających jakieś postacie historyczne, nie został oznakowany. Jedna z teorii głosi, że być może trafił tam na początku wojny, kiedy postanowiono wystawić pomnik zwycięstwa niemieckiego oręża nad Wschodem. To właśnie z tego okresu pochodzą m.in. kamienie zgromadzone przy ul. Kościuszki – przed wjazdem do Trzesieki. Jednym z takich kamieni miał być ten spod plaży. 

Kamień bojowników  

W tym miejscu należy wyjaśnić historię nieco mniejszego głazu ustawionego w okresie międzywojennym na rozwidleniu alejek pomiędzy ul. Mickiewicza a plażą miejską. Otóż kamień ten, znacznie mniejszych rozmiarów niż ten uświetniający polskich żołnierzy, został ustawiony po dojściu do władzy Hitlera. Jego zadaniem było upamiętnienie hitlerowskiego bojówkarza - terrorysty skazanego na śmierć przez Francuzów w 1923 roku, niejakiego Schlageter`a. 

Kamień, którego proporcje boków były mocno zbliżone do kwadratu, z wyrytym od strony ulicy nazwiskiem bandyty, ustawiono na niewielkim kilkunastocentymetrowym kopczyku. Co interesujące, po wojnie głaz zachowano. Po prostu zaadaptowano go do... upamiętnienia tym razem rewolucji bolszewickiej. Adaptacja polegała na tym, że wyryty wcześniej napis został skuty, a w jego miejscu przymocowano kamienną tablicę z napisem „Bojownikom o wolność i socjalizm poległym w Wielkiej Rewolucji Październikowej w hołdzie...” 

W ten sposób bojownika nazistowskiego zastąpili bojownicy bolszewiccy. Trzeba przyznać, że pomysł był iście diaboliczny. 

Odsłonięcie po terminie  

Wielki głaz leżący do tej pory pomiędzy kopcem a plażą, ze względu na jego duży ciężar, został przyciągnięty za pomocą stalowych lin czołgowym ciągnikiem. Jego znakiem szczególnym było owalne wgłębienie w części środkowej. Owal został skuty dopiero w 2004 roku. Wszystko więc wskazuje na to, że za czasów niemieckich musiał już coś lub kogoś upamiętniać. 

Ustawienie głazu na betonowym, wysokim fundamencie, przysporzyło budowniczym sporo kłopotów natury inżynieryjnej. W pewnym momencie musiano (z powodu jego znacznego ciężaru) wykonane już fundamenty wzmacniać. Kamień ustawiano sposobem „kolejarskim” za pomocą szyn podkładów kolejowych i napędzanych siłą ludzkich mięśni podnośników. Operacja się udała i w końcu granitowy głaz udało się ustawić na betonowej „kostce”, którą obsypano ziemią i kamieniami. Prace się przeciągnęły i zamiast 9 maja, jak pierwotnie to planowano, pomnik odsłonięto dopiero 30 czerwca 1957 roku.

Na siedmiu kamieniach  

Granitowy głaz otacza rozpięty łańcuch na siedmiu kamieniach symbolizujących siedem miejscowości, gdzie przełamano pas umocnień. Na jednym z nich widnieje niemiecka nazwa jakiejś miejscowości. Łańcuch pochodzi z zatopionego pod koniec wojny w Gdyni pancernika „Gneisenau”. Warto pamiętać, że patron okrętu był generałem, który w 1807 roku skutecznie bronił Kołobrzegu przed wojskami Napoleona Bonapartego, w tym przed wojskami płk. Pawła Sułkowskiego. 

Po obu stronach kamiennych schodów umieszczono żeliwne tarcze przedstawiające gryfa pomorskiego oraz Krzyż Grunwaldu. W centralnym miejscu została umieszczona tablica: W hołdzie bohaterom Wojska Polskiego zdobywcom Wału Pomorskiego społeczeństwo ziemi szczecineckiej. 

Niestety, oryginalna kamienna tablica została w 2004 roku rozbita przez jakiegoś troglodytę. W jej miejscu szczecinecki art. rzeźbiarz Wiesław Adamski wykonał nową, tym razem miedzianą. Przy okazji, orła peerelowskiego zastąpiło godło suwerennego państwa. 

Bałtycki brzeg, polski Kołobrzeg

Z aktu erekcyjnego: Pomnik Bohaterów Wału Pomorskiego niech będzie skromnym wyrazem wdzięczności i pamięci dla Tych, którzy nie szczędząc swojej krwi oddali swe życie na szańcach fortecy Wału Pomorskiego, za „Waszą i Naszą Wolność”, za wielkie i nieśmiertelne braterstwo ludów słowiańskich, miłujących pokój, sprawiedliwość i demokrację. 

Niech będzie przestrogą dla tych, którzy pragną w imię fałszywych ambicji i krwiożerczych instynktów zakuć w łańcuchy niewoli cały wolny świat, miłujący Wolność i Pokój, niech będzie dla potomnych pokoleń symbolem uczuć braterstwa wolnych narodów, przykładem braterstwa żołnierza, drogowskazem wiodącym do powszechnego szczęścia całej ludzkości.  

Takiej oprawy, jaka towarzyszyła odsłonięciu pomnika, do tej pory jeszcze nie było. Cały teren został wręcz wzorowo zagospodarowany. Główną alejkę prowadzącą od skrzyżowania do kamienia wyłożono płytkami chodnikowymi z czerwonego granitu. Tuż przed kamiennym głazem z tablicą zapłonął znicz, do którego doprowadzono gaz z sieci miejskiej. 

Z najważniejszych oficjeli przyjechał do Szczecinka wiceminister Obrony Narodowej gen. bryg. Janusz Zarzycki. Podczas uroczystego apelu poległych rozległy się salwy oddane przez kompanię honorową. Miejscowy poeta Paweł Gołek-Narzęcki napisał nawet poemat „Przed pomnikiem”: ... Nad ziemią / Huragan bitwy / Rozkołysał się ogniem bunkrów / Czerwoną drogą wykwitł / Ku zwycięskiemu jutru/Z rozwścieczonym dygotem / Rzucił Bałtykiem o brzeg / Zapachniał / Słonym potem / Znowu polski Kołobrzeg / 

Jerzy Gasiul  

 

Krzyż Grunwaldu

 

Tarcza z gryfem

 

Kamienny głaz spod plaży został przyciągnięty na ul. 28 Lutego za pomocą czołgowego ciągnika WZT-2. 

 

Kamień ustawiano sposobem „kolejarskim” za pomocą szyn podkładów kolejowych i napędzanych siłą ludzkich mięśni podnośników.

 

Przy głazie stoją Tadeusz Otto i Władysław Słomian.

 

Autor zdjęcia p. Wilczyński twierdzi, że wykonał je na początku lat 50. ubiegłego wieku. Widzimy na nim wielki, przykryty śnieżnym puchem granitowy głaz. Zapewne było to wiosną 1957 roku. Któregoś dnia na parkowej alejce zjawił się czołg T34. Na kamień zarzucono stalowe liny i czołg z rykiem silników ruszył, wlokąc za sobą dziesięciotonowy głaz. Droga nie była daleka.

 

Generał Janusz Zarzycki dekoruje odznaczeniami budowniczych pomnika. 

 

Odsłonięcie pomnika.

 

Kamień przy plaży miejskiej upamiętniał hitlerowskiego bojówkarza,  niejakiego Schlageter`a.  Zdjęcie z okresu międzywojennego.

 

Po wojnie napis został skuty, a w jego miejscu przymocowano kamienną tablicę z napisem „Bojownikom o wolność i socjalizm poległym w Wielkiej Rewolucji Październikowej w hołdzie...” 

 

reklama

Proszę Zaktualizować Plugin Flash Player/. Wymagana jest wersja 9.0.28 lub nowsza.

Żadna część jak i całość utworów zawartych w wydaniu internetowym "Tematu Szczecineckiego" nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny) włącznie z kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej / e-mailowej zgody redakcji Tygodnika.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Redakcji lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Serwisy tematyczne

Aktualności

Kultura & Hobby

przesuń góradół

Oferty pracy

pracuj.pl

Migawka fotografia dnia

Cuda-nad-jeziorem-Dzicze

poprzedni miesiąc April następny miesiąc

  • Nd
  • Pn
  • Wt
  • Śr
  • Czw
  • Pt
  • So
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30

Sonda

Wierzysz lokalnym politykom?

Tak
Rzadko
Nie

Wierzysz lokalnym politykom?

Tak

9 %

Rzadko

13 %

Nie

78 %